WSZYSCY ŚWIĘCI

Autor: Rafał T. Czachorowski, Gatunek: Proza, Dodano: 01 listopada 2011, 09:21:35, Tagi:  Rafał T. Czachorowski mikroopowiadanie Czas jętki


 

Tak jak od kilku lat. Świeciło słońce. Znaleźliśmy całkiem blisko miejsce do zaparkowania. Włączyliśmy się w tłum podążający na cmentarz. Po drodze wieniec i lampiony. Dzieci traktowały to wyjście raczej jak piknik.

            Przy grobie tuż pod starym dębem. Stało już kilka osób. Czekali na nas. Też dziwny pomysł mieć spotkanie przy grobie… no ale taki dzień. Ktoś się cicho modlił, ktoś inny opowiadał coś komuś…

- Tato, czy tam jest wygodnie ludziom? – wyrwał mnie z zadumy głos Antka

- Nie. Tam leżą już tylko ciała. – próbowałem powiedzieć prawdę, ale taką dla sześciolatka.

- A jak tam je się chowa? W worku?

- Nie. - pomyślałem od razu, że może widział jakiś fragment filmu… przecież zapowiedzi wieczornych filmów pojawiają się w telewizji już od popołudnia i oczywiście są to krwawe fragmenty. Gratuluję państwu z TV! – Ciała chowa się w trumny, czyli na ogół w drewniane, ładne skrzynki lub w urny, jeżeli ciało jest wcześniej spopielone. – niech tylko nie zapyta co to znaczy spopielone - pomyślałem.

- A tutaj? Babcia…?

- Twoja pra-prababcia została pochowana w trumnie, a prababcia w urnie.

- Aha.

            A później była wizyta u dziadków, dobry obiad i dużo rodziny i piesek Monti (od Tramontany a nie od nazwy jogurtu), z którym można było wyjść na spacer. Nawet dali poprowadzić na smyczy. Chociaż młodszego brata Monti ciągnęła jak na kreskówkach.

            A wszyscy święci i ci mniej, i w ogóle patrzyli z obłoków i uśmiechali się z czułą nostalgią.

- Tato, a co to jest urna? – zapytał Antek. Spojrzałem na chmury. Święci się pochowali.

 

                                                                                                                      2005-11-28

Komentarze (2)

  • Tyle orderów i ani jednej opinii? Mówiąc głupawo i górnolotnie, końcówka nobilituje i tak dobry początek. Zaledwie ostatnia linijka, no, może dwie, nic więcej nie trzeba. Z wyczuciem i z zabawą słowem. Pomimo tego, że scena jest dosyć oczywista, przewidywalna - pytanie młodego, odpowiedź starego, i to wszystko wokół śmierci, ale poleciało w kierunku dobrej końcówki. Jest i data, ale dzień i tak się powtarza. Pozdro.

  • Dzięx i pozdro :)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się